Najpierw przedstawię moją rodzinę.
Mam męża i trzy córki Kirę, Ninę i Marysię. W moim domu zawsze były zwierzęta, które stanowiły część mojej rodziny. Kotka „Kicia” rasy europejskiej jest już z nami siedem lat. Jest bardzo niezależnym kotem. To ona wśród moich zwierzaków jest najważniejsza. Wystarczy, że prychnie, a cały zwierzyniec wie, że ma zachować spokój. Zimą uwielbia spać na kaloryferze.
W grudniu 2002 roku z hodowli z Częstochowy od pani Iłczyk nabyłam kotkę perską niebiesko-dymną. Nazywam ją Tosia. Jest fantastycznym, miłym i wesołym kotem. Bardzo lubi chować się w szafach lub garnkach. Razem z Tosią dostałam książkę, którą napisała pani Aleksandra Konarska-Szubska pt. „Koty rasowe”. Właśnie w tej książce na zdjęciu pierwszy raz zobaczyłam kota norweskiego leśnego. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Mimo protestów rodziny zdecydowałam, że kupię kotkę tej rasy. Rozpoczęłam poszukiwania.
Po jednej z rozmów na jakiś czas miałam dość poszukiwań. Jednak wielka chęć posiadania własnego „norwega” wzięła górę nad wspomnieniem niezbyt miłej rozmowy. Pewnego kwietniowego popołudnia mój mąż na jednej ze stron internetowych znalazł zdjęcie kotki. To znów była miłość od pierwszego wejrzenia. Wiedziałam od razu, kiedy tylko popatrzyłam w jej niebieskie oczka, że to będzie na pewno ona – o ile jeszcze jest do kupienia. Szybko wysłałam e-maila, a za kilka minut zadzwoniła do mnie właścicielka kotki. Tak poznałam najsympatyczniejszą osobę na świecie – Anię Bociańską. Enya Aniro*PL
trafiła do mojego domu w czerwcu 2003 roku. Od razu podbiła serca wszystkich domowników. Tylko persiczka obraziła się na mnie. Myślała, że przestanę ją kochać. Przez trzy dni siedziała na kanapie, bez jedzenia i picia, a na mój widok odwracała głowę. Enya szybko zaaklimatyzowała się w mojej rodzinie. Najdłużej zawierała przyjaźń
naszym psem – wielorasowcem Gapim. Enya zwana przeze mnie Enyszką jest fantastycznym „norwegiem”. Lubi dobrze zjeść (pięknie potrafi jeść z ręki) jest bardzo wesoła, zawsze chętna do zabawy. Świetnie czuje się na działce, gdzie może pobiegać po drzewach, połapać muchy, czy wytarzać się w trawie. Dzięki Enyszce Tosia też odważyła się wychodzić na dwór. Kotki były nawet na plaży w Gdańsku Brzeźnie.
Kiedy pojawiła się Enya wiedziałam, że to początek mojej przygody z „norwegami”. 8 września trafiła do mnie następna koteczka Azalia Kamik*PL.
Kotki żyją w wielkiej przyjaźni. Są bardzo wesołe, z każdym witają się przyjaźnie, są bardzo odważne.
5 listopada dotarł do nas kocurek
z niemieckiej hodowli Santana av Bloomdal. Został przywieziony z Oldenburga
przez swoich dotychczasowych właścicieli, bardzo sympatycznych i uśmiechniętych
ludzi.
Moją kolejną pasją są kwiaty. Posiadam dwa ogrody pełne kwiatów. A oto kilka zdjęć.
|
|
|
|